wtorek, 16 września 2014

Aloha,  czyli hawajskie impresje z podróży poślubnej.

W pamiątkowej książce maturalnej napisałam przewrotnie, iż w ciągu dziesięciu lat od ukończenia liceum będę mieszkać na Hawajach. Moja przepowiednia spełniła się dwa lata temu, kiedy polecieliśmy tam pierwszy razem z Deanem. Nie sądziłam jednak, że pojadę tam jeszcze raz w swoją podróż poślubną...

Jest coś w Hawajach takiego, że mogłabym tam wracać co miesiąc. Nigdy mi dość spacerów wzdłuż Waikiki Beach, ciepłego Pacyfiku, krajobrazów jakby wyciętych z widokówek. Sceneria w sam raz jak na wymarzony honeymoon..  

Nie sądziłam też, że na wyspach zobaczę tak wielu turystów z Azji. Z ciekawością przyglądałam się, jak chętnie wydają krocie w eksluzywnych hawajskich butikach. Dwa lata temu w hotelu mogliśmy nawet zjeść na śniadanie zupkę miso. A na ostatnią kolację przed powrotem wybraliśmy ponownie malutką Hana na Soto, której właścicielami jest małżeństwo imigrantów z Japonii. 

Na Hawajach nie brakuje też bardziej amerykańskich atrakcji. Na głównej Kalakaua Avenue można potrenować w Waikiki Gun Club, a potem udać się do restauracji Cheesburger in Paradise. Turyści, również z Azji, wybierają się także do historycznej bazy Pearl Harbor.

Hawaje to jednak nie dla wszystkich raj na ziemi.. Władze miasta intensywnie pracują nad planem przemieszczenia bezdomnych z okolic typowo turystycznych. Akcja, jak doczytałam w lokalnej prasie, nie podoba się wielu rdzennym, i to nierzadko religijnym, rezydentom wyspy Oahu.

W ciągu naszej podróży niestety po raz kolejny nie zdążyliśmy wejść na górę –krater Diamond Head.  Zafundowaliśmy sobie za to wycieczkę samochodową do mniej ekskluzywnego rejonu  North Shore oraz skusiliśmy się na rejs łodzią podwodną. Ogromne żółwie oceaniczne drzemiące na wrakach starych, opuszczonych statków zrobiły na nas niemałe wrażenie.

Nie zjedliśmy też popularnej przekąski spam. Jest to rodzaj mielonki dostępnej nawet jako kanapki w znanych sieciach fast-foodu. Początkowo służyła ona jako pokarm amerykańskich żołnierzy stacjonujących w różnych bazach, w tym azjatyckich. Przypadła ona również do gustu tamtejszych mieszkańcom i stąd też jej niezwykła popularność na Hawajach. Na marginesie, to od tej przekąski pochodzi nazwa niechcianej poczty w naszych skrzynkach e-mailowych.  Mnie jednak jakoś w ogóle nie zachęcała do konsumpcji.  

Mogłabym jeszcze pisać i pisać o wyjątkowej wyspie Oahu. Pałacyk królowej Emmy, orientalna pagoda ukryta w centrum Honolulu, niebotyczne kompleksy hotelowe  i niepowtarzalna hawajska hippie atmosfera zasługują na więcej niż tylko krótką wzmiankę. Dean powinien dopisać, jakie rybki zobaczył pod wodą w zjawiskowej Huanama Bay..

Teraz może wrócę jeszcze raz do książek Stąd do wieczności lub Paradise News, a może też do filmów Pearl Harbor i Spadkobierców... 

A na koniec mała zagadka.  Może wiecie który amerykański, bardzo znany polityk, urodził się właśnie w Honolu? No, nie wszyscy byliby tu zgodni..

Podpowiedź w załączonym filmiku:

                      
                                                      
                                                                    
                                            English version
H.

1 komentarz: